Listy dla Ziemi. Napisz swój list!

Nikogo chyba nie trzeba przekonywać, jak ważne dla życia na Ziemi jest czyste powietrze. Są jednak tacy, którzy oczywiście wiedzą, że zanieczyszczenia są szkodliwe również dla ludzi, a mimo to dokładają do nich swoje trzy grosze.

Akcja Listy dla Ziemi pod hasłem Czyste powietrze – zdrowy człowiek

Dlatego Fundacja Arka, organizując tegoroczną akcję „Listy dla Ziemi”, chce poprzez najmłodszych, którzy często lepiej rozumieją problem, uzmysłowić dorosłym, że w walce o czyste powietrze ogromną rolę odgrywają codzienne działania.

Plakat_Listy_dla_Ziemi_2014

Akcja pisania listów przez dzieci w szkołach i przedszkolach pod hasłem „Czyste powietrze – zdrowy człowiek” odbędzie się w dniach od 18 do 30 kwietnia 2014 r. Weźmie w niej udział aż 200 000 młodych Polaków, którzy napiszą swoje Listy dla Ziemi, a następnie odczytają je w swoich domach i zachęcą swoich najbliższych do podjęcia trzech zobowiązań, które pomogą zadbać o czyste powietrze na Ziemi a tym samym o przyrodę i zdrowie człowieka. Dotrzymania zobowiązań pilnować będzie mianowany przez daną rodzinę domowy Strażnik.

Pisanie Listów dla Ziemi poprzedzą lekcje, przedstawienia, happeningi, wycieczki i przemarsze, które pomogą zapoznać się dzieciom z ideą planowanej akcji.

IMG_2598

Akcja będzie równolegle prowadzona na Facebooku, a najciekawsze listy wezmą udział w konkursie. Aby poczytać listy i śledzić na bieżąco wydarzenia wystarczy polubić fan page akcji, klikając przycisk „Lubię to”.

Codzienne działania mają ogromne znaczenie!

Powietrze na Ziemi zanieczyszczają nie tylko wielkie fabryki i transport towarowy, ale przede wszystkim gospodarstwa domowe, samochody i często małe firmy.

Problem niskiej emisji
Wiele z domów, kamienic i bloków posiada przestarzałe instalacje grzewcze, które zużywają dużo materiałów grzewczych, nie mówiąc o tym, że niedocieplone budynki powodują straty ciepła. Tak zwana „niska emisja” stanowi tak duży problem, że w niektórych miastach zaczęto przymuszać mieszkańców do zmiany systemów grzewczych na bardziej ekologiczne i ekonomiczne. Kłopot jest bowiem w tym, że w piecach nie tylko pali się tani opał, jak miał i węgiel, lecz również wszystko, co się da – meble, plastiki, papier, odzież a nawet opony, z których uwalniają się bardzo szkodliwe dla zdrowia substancje, które potem wszyscy wdychamy. U mnie na osiedlu jest to ogromny problem, gdyż zimą w godzinach popołudniowych i wieczornych nie da się wyjść na spacer ani przewietrzyć domu, bo dym aż gryzie w gardle. A potem się dziwimy, że w okolicy dzieci chorują albo ktoś umiera na raka płuc…

Aby ograniczyć niską emisję, należy przede wszystkim zastanowić się nad konsekwencjami swoich czynów, zanim wrzuci się coś do pieca. Jeżeli natomiast przyczyną palenia wszystkiego, co się da są koszty opału, warto zainwestować w nowoczesne rozwiązania grzewcze, które są koniec końców opłacalne. Docieplenie budynku, wymiana okien, rur i grzejników oraz pieca daje wymierne korzyści na kolejne lata. Dla oszczędności, środowiska a przede wszystkim zdrowia najbliższych warto się zatem postarać…

Transport samochodowy
Kolejny problem w kontekście walki o czyste powietrze stanowi transport samochodowy. Emisję spalin można ograniczyć jeżdżąc jak najbardziej ekologicznym autem, ale również wykorzystując je odpowiednio i rezygnując z niego, gdy nie ma konieczności takiego transportu. Warto zatem jeździć do pracy jednym samochodem z kilkoma osobami a nie osobno, korzystać z publicznych środków transportu oraz jeździć rowerem lub chodzić pieszo, gdy tylko jest to możliwe.

Zieleń wokół nas
Poza ograniczeniami i zmianą nawyków warto również zadbać o zieleń wokół nas. Drzewa i krzewy produkują tlen, ale także pochłaniają i neutralizują wiele zanieczyszczeń, dlatego są tak dla nas ważne. Warto jest więc mieć zamiast betonowego ogrodzenia żywopłot czy szereg drzew przy płocie.

W miastach trzeba dbać o to, by było jak najwięcej zieleni i oaz dla flory oraz fauny. Istotnym aspektem kompleksowych działań jest ponadto tak zwany zrównoważony rozwój, który pozwala rozwijać się cywilizacji z jednoczesną dbałością o środowisko.

Pamiętajmy, że czyste powietrze to podstawa zdrowia ludzi. Jeżeli tylko macie ochotę, weźcie udział w akcji Fundacji Arka Listy dla Ziemi. Bardzo Was do tego zachęcam:-)

PS: Akcja Listy dla Ziemi jest organizowana przez Fundację Arka i pod patronatem Ministerstwa Środowiska. Swój udział w jej dofinansowaniu mają Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz jego oddziały w Katowicach i we Wrocławiu. Partnerami akcji są również Lasy Państwowe i PGNiG SA im. Ignacego Łukasiewicza.

Informacje, zdjęcia i plakat: Fundacja Arka – materiały prasowe

Modny i ekologiczny shabby chic

Marzy Ci się wnętrze w romantycznym stylu? Lubisz majsterkować albo szyć? Stwórz sobie przytulne wnętrze w stylu shabby chic. Bez szkody dla środowiska.

Od pewnego czasu w aranżacji panuje moda na tak zwany shabby chic. Jest to styl dla miłośników romantycznych wnętrz w starym stylu, ale także dla miłośników ekologii i upcyklingu. Mając do dyspozycji stare meble i sprzęty, naturalne tkaniny, koronki, ekologiczne farby i trochę zapału można bowiem stworzyć niezwykle przytulne wnętrza.

Dom shabby chic: nostalgiczne starocie, naturalne tkaniny i stonowane barwy

Wnętrze w stylu shabby chic można stworzyć niemalże w każdym pomieszczeniu – w salonie, pokoju dla dzieci, sypialni, kuchni a nawet w łazience czy w przedpokoju. Grunt, by przebywający tam domownicy gustowali w nieco starej, ale jednocześnie eleganckiej stylistyce wnętrz.

Głównymi elementami wnętrza w stylu shabby chic są postarzane meble, naturalne tkaniny, koronki, falbanki, stara biżuteria – wszystko głównie w stonowanych barwach – szarościach, bieli, beżach, gołębich błękitach i zgaszonych różach.

Postarzane meble
Podstawą wnętrza w starym stylu są odpowiednie meble. Oczywiście kupi się je w sklepie (choć trochę trzeba się naszukać), ale da się je zrobić samemu. Wystarczy znaleźć stare, drewniane i metalowe, meble i odpowiednio je pomalować, by wyglądały estetycznie a jednocześnie tknięte zębem czasu. Cały zabieg polega na cierpliwym kładzeniu i przecieraniu kilku warstw farb. Efekt jest warty zachodu. Poza tym stare meble nie będą ani zalegać u babci na strychu, ani nie trafią na śmietnik albo – co gorsze – do pieca.

Naturalne tkaniny, koronki, wełna i sznurek
Aby wnętrze nabrało przytulnego charakteru, trzeba je ozdobić tkaninami. W przypadku shabby chic najlepsze są tradycyjne polskie lny, bawełna i koronki, z których szyje się narzuty, zasłony, obrusy serwety, poduchy, a także wełniane dodatki. W romantycznym wnętrzu nie może zabraknąć falbanek i koronek, ale najważniejsze są delikatne kolory – sporo bieli, szarości czy beżu i odrobina zgaszonych pasteli, zwłaszcza różu i błękitu. Wełna znakomicie nadaje się na pledy, poduchy, ozdoby i zabawki. Ze sznurków natomiast dzierga się dywany, pufy a nawet abażury. Za każdym razem do wyboru mamy nowe i stare materiały. Wierzcie mi ze starych lnianych obrusów, zasłon czy bawełnianych pościeli da się wyczarować cuda. W internecie znajdziecie filmiki instruktażowe, jak choćby te poniżej:

(źródło: YouTube)

Mieszkanie shabby chic a ekologia

Jeśli zależy Wam, by Wasz wnętrza były ekologiczne, stosujcie ekologiczne, najlepiej biodegradalne, materiały. Dzięki shabby chic odzyskać można stare meble, tkaniny, sprzęty i dać im nowe życie. Gdy wybierzecie nowe drewniane elementy wyposażenia, to niech mają ekologiczne certyfikaty, np. znak FSC nadawany drewnu, a len czy bawełna pochodzą z ekologicznych upraw. We wnętrzach dużą rolę odgrywają farby – zastosowanie ekologicznych, certyfikowanych wariantów pozwala nie tylko ochronić środowisko, lecz także zdrowie mieszkańców. Podobnie jest z klejami używanymi często do tworzenia ozdób w stylu shabby chic.

Ponadto warto zaznaczyć, że we wnętrzach shabby chic nie ma miejsca na tworzywa sztuczne, a więc z pewnością jest zdrowiej i przyjemniej i nie ma wielkiego kłopotu z późniejszym recyklingiem mebli czy dodatków.

Wertykalny las w centrum Mediolanu

Miłośnikom przyrody miejska dżungla nie kojarzy się najlepiej. Może gdy odwiedzą Mediolan i Bosco Verticale to zmienią zdanie…

Inżynierowie na całym świecie lubią nas zaskakiwać – nie tylko swoimi niekonwencjonalnymi pomysłami, lecz przede wszystkim ich realizacją. Jak nie przesunęli cały dworzec kolejowy w Szwajcarii, to przenieśli szwedzkie miasteczko zagrożone zawaleniem z powodu lokalnej kopalni…. Ostatnio wielkie wrażenie zrobili na mnie jednak architekci z biura Boeri Studio (arch. Stefano Boeri, Gianandrea Barreca, Giovanni La Varra) i ich Bosco Verticale.

Co to jest Bosco Verticale?

Bosco Verticale (ang. Vertical Forest, pol. Wertykalny Las) to powstałe w Mediolanie w 2012 roku dwa wieżowce, na których fasadach zasadzono… las.

Budynki znajdują się w sercu włoskiej metropolii i mierzą 80 i 112 m wysokości. Na ich zewnętrznej fasadzie zasadzono 480 dużych i średnich oraz 250 małych drzew, 5000 krzewów i 11 000 innych roślin, które tworzą pionowy las, otulający wieżowce.

Dzięki roślinom i imponującej wysokości Bosco Verticale robi w miejskiej dżungli niezwykłe wrażenie i stanowi dowód, że nawet w tak wielkim i ciasno zabudowanym mieście jak Mediolan można budować, wykorzystując nie tylko beton i stal, ale również rośliny, by przy okazji stworzyć tak potrzebne zielone oazy.

Wertykalny Las przykładem zrównoważonej architektury

Bosco Verticale został tak zaprojektowany, by był jak najbardziej naturalny i stał się przykładem zrównoważonej architektury. Podstawową rzeczą, którą projektanci musieli wziąć pod uwagę (abstrahując od kwestii architektonicznych), był dobór roślin. Wraz z botanikami dobrali takie gatunki drzew, krzewów i roślin niskopiennych, które sprawdzą się w miejskiej dżungli, na dodatek na fasadzie wysokiego budynku.

(Źródło: YouTube)

Rośliny zasadzono – podobnie jak to się robi w wertykalnych ogrodach – zapewniając im jak najlepsze warunki do rozwoju i stworzenia swoistego ekosystemu. Teraz to one tworzą niesamowity klimat – dają cień, filtrują miejskie powietrze (m.in. z kurzu i dwutlenku węgla), pochłaniają wilgoć, tłumią hałas itd.

Koszty? Ponoć takie jak innego tego typu budynku plus około pięć procent. Teoretycznie warto, bo nie ma to jak namiastka lasu w wielkim mieście. Mnie jednak zastanawia kwestia tego, jak będzie wyglądała pielęgnacja takiego wertykalnego lasu i jak się on sprawdzi w kolejnych latach. Mam nadzieję, że Włochom się uda i ich pomysł będzie realizowany w innych metropoliach. W takiej metropolii mogłabym ewentualnie zamieszkać, bo betonowa pustynia mnie na razie nie interesuje.

Vancouver zostanie najbardziej zielonym miastem świata?

Kanadyjska metropolia, licząca ponad 2 mln 300 tys. mieszkańców, ma bardzo ambitny plan – do 2020 roku chce zostać najbardziej zielonym miastem świata. Czy się uda? Pożyjemy, zobaczymy.

Tymczasem dowiedzmy się, co można zrobić w tak wielkim mieście, by po prostu żyło się w nim nie tylko bardziej komfortowo ale i zdrowo.

W Vancouver stworzono plan, dzięki któremu miasto ma się do 2020 roku stać przyjaźniejsze dla ludzi i środowiska, a mimo to znakomicie się rozwijać. „Greenest City 2020 Action Plan” obejmuje szereg działań, które dotyczą zarówno infrastruktury, gospodarki, jak i codziennego życia mieszkańców. Wiele z nich jest już realizowanych i daje spodziewane rezultaty. Przedstawię krótko kilka z nich i mam nadzieję, że staną się one inspiracją dla polskich miast.

Zero odpadów

To bardzo ambitne i trudne zadanie. Jednak, jeżeli uda zmienić się cokolwiek i ograniczy ilość odpadów, to warto je podjąć.

W Vancouver – podobnie jak w wielu miastach – ogromnym problemem były odpady żywnościowe, stanowiące ok. 40% wszystkich odpadów.

Dzięki działaniom edukacyjnym i sprawnej organizacji mieszkańcy miasta coraz efektywniej segregują śmieci, co pozwala skompostować nawet do 100% odpadów organicznych i posegregować pozostałe śmieci, by jak najwięcej z nich dało się poddać recyklingowi.

Jednocześnie miasto zachęca lokalnych producentów, by ograniczali ilość opakowań swoich produktów do niezbędnego minimum.

Komunikacja

W Vancouver, tak jak w całej Ameryce Północnej, środkiem komunikacji numer jeden jest samochód. Aby ograniczyć ruch samochodowy, usprawnia się i rozbudowuje komunikację publiczną, tworzy nowe ścieżki rowerowe, otwiera kolejne wypożyczalnie rowerów oraz propaguje pojazdy elektryczne.

Działanie dają już wymierne efekty – ruch samochodowy spadł w ciągu kilku lat z 58% do 50%.

Zielone budownictwo

Miejska zabudowa jest odpowiedzialna aż za 55% emitowanych w mieście gazów cieplarnianych. Kluczem do poprawy tego stanu rzeczy jest nie tylko nowoczesne budownictwo ekologiczne, lecz także modernizacja starszych budynków. Do 2020 roku wszystkie nowe budynki w Vancouver mają być przyjazne dla środowiska, a stare – dzięki dotacjom i środkom pomocowym – unowocześnione.

Tereny zielone = czyste powietrze

Tereny zielone mają duże znaczenie dla miast. W Vancouver zasadzono już 150 tys. nowych drzew (w tym drzewa owocowe!) i planuje się otwarcie jednego wielkiego parku i 4-6 mniejszych, tak by każdy mieszkaniec miasta mógł w ciągu 5 minut pieszo dotrzeć na teren zielony, a miasto zyskało prawdziwie zielone płuca (a tym samym świeższe i czystsze powietrze).

Kto nie chce się ruszać z miejsca, zakłada ogródek przy domu albo – jak to w miejskiej dżungli – na dachu.

(źródło: YouTube)

Czysta woda i większa oszczędność

Mieszkańcy Vancouver zużywają bardzo dużo wody – w przeliczeniu na mieszkańca aż 320 l na dobę. Nic dziwnego, bo dotychczas nie mieli założonych w domach wodomierzy. Teraz ma się to zmienić. Ponadto w mieście zbierać się będzie deszczówkę, by nie marnować wody pitnej. Ponadto mieszkańcom mają być udostępnione publiczne źródła pitnej wody, by ograniczyć zużycie butelek PET.

Zdrowa, regionalna żywność

Miasto Vancouver chce postawić na regionalne produkty żywnościowe, by ograniczyć długie drogi transportu, a przy okazji wesprzeć lokalną produkcję rolniczą. Rolnicy otrzymują niezbędną pomoc, umożliwia im się sprzedaż własnych wyrobów, a mieszkańców zachęca się do korzystania z drzewek owocowych posadzonych w mieście i do zakładania własnych ogródków – nawet na balkonach. W przyszłości ma też powstać specjalna, wielka miejska farma z produktami regionalnymi.

Gospodarka: „Green Economy”

Zrównoważony rozwój miasta i zielone idee to nie tylko ograniczenia i żelazna dyscyplina. To także sposób na gospodarczy rozwój. Okazuje się, że m.in. dzięki zielonej (r)ewolucji miasto się rozwija, staje się bardziej komfortowe i przyjazne mieszkańcom, a co bardzo ważne – wciąż daje nowe miejsca pracy.

Działania podejmowane w Vancouver są w zasadzie podobne jak w wielu europejskich miastach, choć trzeba przyznać, że ich intensywność i zakres przybrały imponujący rozmach. Mam nadzieję, że Kanadyjczykom uda się zrealizować podjęty plan i staną się wzorem dla innych.

Dzierganie? To modne i zdrowe!

Rękodzieło wraca do łask i cieszy się rosnącym zainteresowaniem. Nudzisz się? Weź w dłonie druty bądź szydełko i zaraź się pasją dziergania. To modne i zdrowe!

Dzierganie wczoraj i dziś

Robótki ręczne jak dzierganie czy haftowanie były niegdyś bardzo ważnym zajęciem służącym nie tylko dla zabicia nudy, lecz pozwalającym ubrać swoich najbliższych, zwłaszcza w okresach wojen i kryzysów.

Gdy na świecie rozwinął się przemysł tekstylny, dzierganie stało się hobby kojarzonym przeważnie z babcią w bujanym fotelu. Obecnie mamy powoli dosyć masowej produkcji i poszukujemy rzeczy unikatowych, a dzierganie to jeden sposobów, by mieć coś niepowtarzalnego – nic więc dziwnego, że stało się ono na nowo modne.

Współczesne rzeczy robione na drutach lub szydełku często różnią się od tych sprzed kilkudziesięciu lat, bo dzięki ogromnej palecie włóczek dostępnych na rynku są bardzo różnorodne. Jeżeli chodzi o design, to widoczne są dwa style: vintage i nowoczesny.

Dzierganie jest zdrowe!

Szydełkowanie i robótki na drutach to wspaniałe hobby, bo można dzięki niemu mieć unikatowe rzeczy – od ubrań, poprzez dodatki i akcesoria, aż po domowe dekoracje, a przy tym złapać równowagę, którą w dzisiejszym szalonym świecie nietrudno stracić.

Przede wszystkim dzierganie wspiera kreatywność, ćwiczy wyobraźnie, ponieważ nawet gotowy wzór trzeba dopasować do swoich potrzeb. Liczenie oczek, modyfikowanie robótek wspomaga logiczne myślenie. Natomiast powtarzanie tych samych czynności służy pamięci i koncentracji, ale także pozwala pozbyć się stresu. Niektórzy twierdzą, że zajęcie robótką pozwala zapanować nad napadami głodu i przegryzaniem między posiłkami (fakt: robiąc na drutach czy szydełku, jest się tak zajętym, że nie myśli się o jedzeniu). Ukończone dzieło podnosi samoocenę i daje poczucie zadowolenia – szczególnie, gdy pochwalą je inni.

Nudzisz się? Weź w ręce druty lub szydełko?

Dzierganie na drutach albo na szydełku wydaje się trudne. Rzeczywiście, na początku trzeba trochę samozaparcia i cierpliwości, by nauczyć się tej sztuki. W internecie dostaniecie wiele wzorów oraz filmików instruktażowych – nawet dla początkujących. Poza tym w każdej rodzinie znajdzie się babcia czy ciotka, która to potrafi i Was nauczy.

PS:
Ja uwielbiam dziergać. Na drutach robię od dziecka (miałam jakieś 8 lat, gdy zrobiłam swój pierwszy szalik), a na szydełku tak naprawdę od niedawna. To naprawdę fantastyczne hobby, zwłaszcza na zimę. I uwaga! Zaraziłam niechcący mojego męża, który robi już swoją trzecią czapkę na szydełku i twierdzi, że to bardzo fajne zajęcie:-)